Mortal Kombat 1opis

logo Mortal Kombat

producent: Midway Games

wydawca: Midway Games

data wydania: 08.1992

platformy (15): ARCSNESGENGGGB

9.14

10
liczba głosów: 14

Wszystko zaczęło się w 1992 roku. Wtedy bowiem, do święcących wówczas triumfy salonów gier, trafiła pierwsza część "Mortal Kombat". Mało kto wie, że oryginalnym zamysłem twórców było stworzenie gry karate, w której główną postacią i jednocześnie magnesem na graczy, miał być sam Jean-Claude Van Damme - legenda ówczesnych filmów akcji. Finalnie aktora nie udało się pozyskać, m.in. z powodu jego występu w filmie "Universal Soldier" i warunków jakie stawiało studio filmowe, które chciało gry licencjonowanej właśnie na tej produkcji.

Koncepcja musiała ulec zmianie - i tak narodził się pomysł starożytnego turnieju, organizowanego na tajemniczej wyspie. W grze wykorzystano wiele odniesień do filmów karate i kultury dalekiego wschodu, a postać którą miał odgrywać JCVD ostatecznie przerodziła się w jego karykaturę - Johnnego Cage'a. Paradoksalnie, późniejszy największy rywal tytułu - wydany wcześniej "Street Fighter II", miał spory wpływ na to, że "Mortal Kombat" w ogóle powstał. Pokazał bowiem, że bijatyka bez udziału gwiazdy potrafi się doskonale sprzedać. Tym samym wydawca (Midway Games), widząc potencjalne zyski z podobnej produkcji, dał twórcom zielone światło.

"Mortal Kombat" był w zasadzie dziełem czworga ludzi: Johna Tobiasa - głównego projektanta i grafika, Eda Boona - programisty, Johna Vogela - grafika i Dana Fordena - dźwiękowca. Od samego początku planowano, że wojownicy będą zajmować stosunkowo dużą część ekranu, a przy ich tworzeniu zostanie użyta technika digitalizacji. Ruchy żywych aktorów rejestrowano kamerą, by później przenieść je na ekrany komputerów. "Mortal Kombat" był jedną z pierwszych gier, w której wykorzystano tę technikę. Brawa należą się aktorom, którzy poza oczywistą rolą jaką odegrali przy produkcji, mieli również wpływ na ostateczny wygląd gry - a to dzięki pomysłom, które rodziły się w trakcie wielogodzinnych sesji nagraniowych. Richard Divizio, który grał postać Kano, w jednym z wywiadów przyznał, że to on był pomysłodawcą Fatality Scorpiona, w którym ten ściąga maskę i zieje ogniem na przeciwnika. Podobnie zresztą było w przypadku słynnej kwestii wypowiadanej przez żółtego ninja.

Myślę, że gdyby w Mortal Kombat nie było krwi, to nie odniósłby on takiego sukcesu.
Ed Boon — The History of Mortal Kombat (MK Deadly Alliance)

Dziś "Mortal Kombat" stał się synonimem brutalności. Krew leje się tu strumieniami, a po skończonej walce można wykonać tzw. "Fatality" - czyli w efektowny sposób wykończyć przeciwnika, przykładowo wyrywając mu serce! Równie krwawe, co standardowe wykończenia (każda postać posiada jedno) jest "Stage Fatality", gdzie przeciwnik zrzucony z mostu, spada wprost na metalowe kolce. Widok krwi, rzadko spotykany wcześniej w grach, najpewniej był jednym z elementów, które zadecydowały o tak dużej popularności tytułu.

Oprawa audio-wizualna jak na owe czasy stała na bardzo wysokim poziomie. Wspomniane wcześniej digitalizowane postacie, wyglądały jak żywe. Areny, na których toczone były pojedynki, zostały wykonane z dużą precyzją i prezentowały się równie okazale. Całości dopełniała genialna muzyka z niezapomnianymi motywami, jak chociażby ten podczas wyboru zawodnika. Świetne są także dźwięki - lektor krzyczący "finish him", Scorpion ze swoim "get over here!", czy tłum reagujący zdumieniem albo oklaskami po udanym zagraniu - to naprawdę dodaje niezbędnego klimatu rozgrywce.

Kiedy ludzie dowiedzieli się o Fatality, pamiętam, że chodziłem do salonu gier i tylko obserwowałem. Zaraz ktoś przychodził i pytał "gdzie jest ten Mortal Kombat, gdzie ta gra, w której możesz wyrwać gościowi serce?". To wtedy zaczęliśmy się domyślać, że chyba zrobiliśmy coś wielkiego.

Historia jaką opowiada "Mortal Kombat", nie jest zbyt rozbudowana w kontekście tego, jakie informacje gracze otrzymują na ekranie. Mamy więc turniej, organizowany przez potężnego czarnoksiężnika Shang Tsunga, od wyniku którego będą zależeć dalsze losy świata. Do boju staje siedmiu śmiałków - każdy z nich ma inny motyw przybycia na wyspę, który jest opisany w krótkich historiach przewijających się w czasie bezczynności gry. Po wyeliminowaniu pozostałych uczestników turnieju, przychodzi nam zmierzyć się z prawdziwym championem - czterorękim księciem Goro, który pozostaje niepokonany od 500 lat. Na końcu naszej batalii stanie jeszcze sam Shang Tsung, którego największą bronią jest umiejętności przemiany w każdego z wojowników (także w Goro!). Główny architekt "Mortal Kombat" - John Tobias - wspomina, że jego celem było stworzenie postaci, które uosabiają pewne archetypy zachowań i nakreślenie trzonu historii, co dawało odbiorcom możliwość "dopisywania" własnych scenariuszy. Wiązało się to również z ograniczeniczeniami sprzętowymi, a konkretnie z niewielką pojemnością pamięci jaką wtedy dysponowali autorzy. Opowieść została rozwinięta w komiksie, który ukazał się zaraz po premierze automatu, ale można go było nabyć wyłącznie drogą wysyłkową.

W grze zastosowano 5-przyciskowy układ klawiszy, który w praktyce sprawdza się bardzo dobrze. Mamy cztery podstawowe uderzenia (wysokie i niskie kopnięcie oraz odpowiadające pięści) i blok. Oprócz tego, każda z postaci dysponuje dwoma lub trzema ciosami specjalnymi. Są one różnorodne, jak np. teleport Raidena czy charakterystyczne zamrożenie Sub-Zero. Każdy z wojowników ma jednak w arsenale jakiś pocisk, którym może razić wroga z dystansu.

Pozornie prosta rozgrywka przez lata ewoluowała, a dziś doświadczeni gracze są w stanie wykorzystać opóźnienia poszczególnych ciosów, by łączyć je w tzw. "juggle combo". W skrócie jest to kilka ciosów wyprowadzonych na opadającym przeciwniku, które są nie do zablokowania. Inwencja graczy obnażyła niestety niedoskonałości systemu walki. Wiele kombinacji wyprowadzonych w narożnikach, potrafi zabrać niemal 100% życia przeciwnika. Występuje również kilka poważniejszych błędów, jak chociażby Sonya i jej leg graby, które wstukane wystarczająco szybko jeden po drugim, zmieniają się w niekończące się combo.

"Mortal Kombat" bił rekordy popularności w salonach gier. Trudno się więc dziwić, że podjęto się konwersji bijatyki na inne platformy. Premiera gry na systemy domowe (Super NES i Genesis) oraz konsole przenośne (Game Gear, Game Boy), hucznie obwieszczona mianem "Mortal Monday", odbyła się 13.09.93 r. Ogromna kampania reklamowa poprzedzająca to wydarzenie, pożarła ponoć 10 mln dolarów z budżetu Acclaim Entertainment (wydawcy konswersji), a na jej potrzeby stworzono spot telewizyjny, który do dziś uważany jest za jedną z najlepszych reklam gier komputerowych. W późniejszym czasie tytuł pojawił się także na inne platformy sprzętowe - niemal wszystkie istniejące wówczas na rynku.

Mało ludzi zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę Mortal Kombat miał być tylko krótkim projektem.
Ed Boon — The History of Mortal Kombat (MK Deadly Alliance)

O wielkim sukcesie "Mortal Kombat" przesądziła jego grywalność. Tytuł potrafił przyciągnąć przed ekrany na długie godziny i dostarczał niezapomnianych emocji podczas potyczek z innymi graczami. Tym samym zapoczątkował on ponad 20-letnią historię, której ostatnia strona wciąż nie została zapisana.